sobota, 17 maja 2014

Sama czy samotna?

    Zauważyliście,że jest mnie ostatnio trochę mniej? Trudno by nie zauważyć co :) No niestety realia posiadania w domu bliźniaków uderzyły mnie z całej siły. Od powrotu z polski jestem całkiem sama...a nawet użyję słowa-samotna.  Ktoś mi napisał,żebym nie porównywała mojej sytuacji do samotnego wychowywania dzieci...ale ja czasami mam takie wrażenie,że jestem samotną matką. Zapytacie czemu- przecież mam męża...no mam- i pracuje on na nockach.
  Mąż wychodzi do pracy, a ja usypiam dziewczyny. Całą noc ja sama do nich wstaje, co skutkuje niedoborem snu. Mąż wraca o 5 i kładzie się spać....a zaraz dziewczyny wstają. Hanka dzisiaj o 5:20 dała znak,że ona już wyspana. Więc wstaje z Hanią a zaraz za nami Weronka się budzi- i nie ma już spania. No i cały Boży dzień zajmuję się maluchami. Nawet w napisaniu posta mam problemy bo gdy ja siadam- zawsze któraś coś chce- jak nie pic, to jeść, to kupa, to zabawka, to smoczek itp. Identycznie jest z moimi posiłkami czy z innymi domowymi zadaniami- nie jestem w stanie zrobić praktycznie nic. Jeszcze obecnie bliźniaczki są na etapie- nie będę leżeć, nie będę siedzieć w bujaczku bo ja chcę stać i skakać.
 Mąż wstaje to ja zazwyczaj kończę spacer. On robi obiad a ja zajmuję się dziećmi. Chwila spokoju? nie bardzo, bo zaraz trzeba kąpać. Wykąpiemy dziewczyny i on zaraz musi szykować się do pracy....i dzień mija. Wiem wiem, nikt nie mówił,że będzie kolorowo i fajnie, ale mnie chyba dobija ta ciągła samotność. W zeszłym tygodniu najpierw lało,a potem dziewczyny chore a ja nawet z domu do sklepu nie mogłam wyjść...jak w pułapce.Zaczynam źle się czuć sama ze sobą. Nie zrozumcie mnie źle- kocham te moje brzdące najmocniej na świecie, ale nie mam tego komfortu jak z jednym dzieckiem- pójdę podrzucę koleżance na kilka godzin,żeby odpocząć....no bo kto podejmie się pilnowania dwójki niemowlaków?
 Chyba wezmę i poszukam jakiś grup matek-żeby wyjść z domu do ludzi bo inaczej zwariuję w tej mojej samotni.

11 komentarzy:

  1. Coś o tym wiem, co prawda mój Mąż pracuje w ciągu dnia i mam jedno dziecko, ale z kolei nie mam tu na razie żadnych znajomych, a Ci których mam - pracują. No i siedzę całymi dniami z niemowlakiem, nie mam się do kogo odezwać i też czuję się czasami samotna :/ Pozdrawiam i życzę humorku lepszego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ulcia jednego niemowlaka też nikt nie przyjmie pod opiekę, w każdym razie ja nikogo takiego nie znam, zresztą przez karmienie piersią i tak jestem uziemiona.
    I niestety dwójka maluchów to nie przelewki... i czy to bliźniaki, czy tak jak u mnie Mała i dwulatek, to jeszcze trochę poczekamy na odpoczynek.
    Współczuję Ci jednak braku pomocy od męża, mój stara się jak może, choć też jest większość dnia poza domem.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mieszkasz daleko? Ja w Plymouth. Też się tego boje, że po jakimś czasie mnie złapie.. ale z tego co wiem, to jest tyle grup tematycznych dla matek z dziećmi.. jakaś położna na pewno by Ci udzieliła rady. Moj mąż jeszcze ostatnie dwa dni na paternity,,alw od poniedziałku ja też będę sama.. tylko u Ciebie dwójka.. Dasz rade Ula.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to baaardzo daleko bo ja Wakefield. Musze to cholerstwo przetrzymać a ostatnio jeszcze Hanka pobudki o 5 funduje co nie polepsza sprawy

      Usuń
    2. Moi uwielbiali wstawać o 4 :P

      Usuń
  4. no niestety, ja mam jedno, chłopak całymi dniami pracuje i nie ma go w domu całymi dniami a maluszek ma już półtora roku, także noce ma raczej przespane. Ja też nie podrzucam go koleżankom bo po prostu każda ma swoje życie i sprawy, a jak już którąś poproszę to jak naprawdę mam coś ważnego do załatwienia (i to nie jest kilka godzin żeby odpocząć)... z jednym dzieckiem też nie jest tak kolorowo jak Ci się wydaje. A moje do tego jest bardzo ruchliwe i nie bardzo daje mamie czas na podstawowe prace domowe. Po prostu trzeba chyba przeczekać ten czas i się nie dołować. Pozdrawiam i życzę cierpliwości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nawet jak idę załatwić to muszę je brać ze sobą, więc ani sekundy nie ma odpoczynku.U mnie Hania z tych bardzo ruchliwych- spokojnie nie poleży 5 minut.Wiem,że z jednym nie jest łatwo, ale jak nakarmisz jedno, czy uśpisz to masz juz spokój,a tutaj drugie czeka na swoją kolej.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Mój mąż pracuje od 6 do 17, często ma służby 24h. Teraz wyjeżdża na 2 tygodnie. Zostaję sama tzn rodzina zaoferowała się z pomocą, ale... zobaczymy, jak to wyjdzie. Mieszkam na 4 piętrze, wózek w piwnicy, brak możliwości zostawienia na korytarzu, sama nie mam jak zejść. Tak, więc często nie mam przyjemności nawet pospacerować i odsapnąć. Doskonale Cię rozumiem !!! Mi pomogło uświadomienie sobie, że lepiej nie liczyć na nikogo :) Jak ktoś kiedyś coś, to fajnie, jak nie, to nie. Chłopcy mają 16 msc i tylko raz wyszłam na 1 godz, sama- do dentysty ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. http://mamatojarazydwa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozumiem chociaz mama jednego bzdąca :) Moj maż pracuje na 4 zmiany w systemie 24 dni pracuje 6 dni ma wolnego. Wiec tez praktycznie siedze sama w domu z mala. kolezanki powyjezdzaly na studia inne pracuja. Obie babcie sa na miejscu ale co z tego jak oby dwie pracuja. dlatego zalozylam bloga aby komunikowac sie z innymi mamami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja bardzo dobrze Cię rozumiem.Ja też mam bliżniaki 5 miesięczne i czteroletnią córke,a mąż pracuje od 7 do 19 nieraz nawet dłużej ma dużo rodzinke do utrzymania.Też cały dzień jestem sama,a starsza do przedszkola chodzi:-)
    Ale daje rade

    OdpowiedzUsuń