No Hanie już poznaliście,więc czas teraz na Weronikę.
Wera od samego początku była tą dominującą- to na usg zawsze była większa, to na świat przyszła pierwsza i wagowo też przewyższała Hanię o całe 300 gram ;) Obecnie także jest cięższa i bardziej pulchniejsza- ma te słodkie poliki i fałdki jak maskotka Michelin :D
Wera w przeciwieństwie do Hani jest ostoją spokoju. Przy przewijaniu cisza, przy kąpieli to tylko kilka razy płakała a tak to cisza. Jak się obudzi, to nie ma od razu ryku tylko trochę sobie postęka, pomarudzi, da znać że ona już czeka i w ostateczności zaczyna płacz- a raczej pisk. Z racji tego,że urodziła się wagowo cięższa,jest także silniejsza- lecz leniwa. Jak położy się ją na brzuchu w celu ćwiczenia szyi, to ta cwaniara potrafi po prostu leżeć i się patrzeć na ciebie, w czasie gdy Hania z całą swoją złością podnosi głowę do góry. Jak Wera już zadecyduje,że czas coś pokazać to podniesie głowę że aż. I gdy jest na rękach już sama sztywno głowę trzyma- tylko musi się jej chcieć ;)
Panna Weronika jest także bardziej cwana. Ona wie,że jak zapiszczy to ktoś zaraz podejdzie i weźmie. I tak własnie teraz gry Hania już dawno śpi,Wera stęka bo ona nie ma zamiaru jeszcze spać. Najedzona jest, sucho ma ale nie- ona chce do towarzystwa :) Pisk- i cisza- i czekamy czy ktoś podejdzie. Jak nikt nie podszedł to jeszcze raz- pisk i czekamy. A mówią,że takie male nie rozumieją- taa :D
No to mniej więcej możecie sobie wyobrazić jak wygląda u nas życie- dwie panny, dwie różne sylwetki, dwa różne charaktery- nudy nie ma :D
Dwie buźki do umycia i cztery brudne rączki,dwa nalegające głosiki i podwójne obowiązki. Dwa razy więcej prania do rozwieszania,dwa razy więcej do rozpieszczania. Dwa razy więcej płaczków, kiedy się przewrócą, cztery oczka do uśpienia nuconą kołysanką. Pracy przy bliźniakach jest w bród,ale cztery słodkie ramionka które mnie tulą wynagradzają cały trud- Czyli życie młodej mamy i jej bliźniaczek.
wtorek, 28 stycznia 2014
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Bliźniacza indywidualność nr 1- Hania.
Chciałam wam nieco przybliżyć sylwetki moich małych dziewuszek, gdyż bliźniaczki nie znaczą,że są identyczne pod każdym względem- wręcz powiedziałabym,że mało mają ze sobą wspólnego ;)Zacznijmy więc od małej Hani.
Urodziła się ona jako druga. Przyjście na ten świat miała dosyć dramatyczne- w trakcie porodu oplątała się pępowiną, obróciła nogami w dół i musiała być dosłownie wyciągnięta ze mnie przez lekarza bo tętno już spadało- więc od pierwszego dnia dała nam odczuć co to strach. Jej waga urodzeniowa to malutkie 2190 gram- wyglądała jak malutki wcześniak mimo,że przyszła na świat w 38 tygodniu. Na ciele zero tłuszczyku czego skutkiem było nie trzymanie poziomu cukru między posiłkami, dlatego też szybko musiała dostać butlę,żeby nie zapadać w taki letarg cukrzycowy.
Hania od samego początku była mniejsza, szczuplejsza i niestety jest też tą o strasznie nerwowym charakterze. Pierwsze tygodnie to płakała praktycznie non stop- jak głodna, przy zmianie pampersów, czy przy kąpieli. Była tak..- zdenerwowana?- tym,że ktoś coś z nią robi, że płakała tak mocno,aż robiła się cała sina. Na szczęście w około 7 tyg- w przeciągu jednego dnia- zmieniła się o 180 stopni. Potrafi już siedzieć w bujaczku bez płaczu, zmiany pampersów odbywają się w ciszy a z kąpieli to chyba już czerpie przyjemność. Lecz pora posiłków to ciągle jest jeden wielki ryk. Jak się przebudzi i jest głodna to musi dostać mleko natentychmiast! Nie można poczekać ani sekundy bo inaczej uszy więdną. No ale nie może być za dobrze nie ;)
Nasz mały króliczek jest przodowniczką jeżeli chodzi o rozwój organów mowy. Niby była ta mniejsza i słabsza a to Hania jako pierwsza zaczęła próby komunikacji werbalnej. Już od dobrego tygodnia mała próbuje jakieś gaa, gaaaa, guuu :) No i te uśmieszki- już nie czysto z gry nerwów twarzowych -tylko takie prawdziwe :) Momentalnie wtedy człowiekowi aż ciepło się robi na sercu jak taki mały człowieczek patrzy sie na ciebie tymi wielkimi niebieskimi oczkami i próbuje powoli sie komunikować. A Wera? Wera to już inna bajka...
sobota, 25 stycznia 2014
Ciuchowe szaleństwo czyli rewia mody dla nieletnich :)
No to wczoraj wybrałyśmy sie do miasta, pochodziłyśmy tu i tam i w jednym sklepie wyprzedawali świątecznie pierdołki. Jednym z takich pierdołek były kamizelki słonie :D Piękne szare kamizelki z różowym brzuszkiem, ogonkiem i głową słonia na kapturze. zakochałam sie w tych kamizelkach od pierwszego wejrzenia i od razu i wyobraziłam sobie, jak moje dziewczyny będą genialnie w tym wyglądać :D Niestety to były ostatnie 3 kamizelki i jeden rozmiar- na 18 miesięcy ale co tam- dziewczyny urosną szybciej niż mi sie zdaje. No i wzięłam dwie kamizelki- każda po 2,50!!! To jak za darmo! Moja sis wzięła trzecią, i tak wyczyściłyśmy półkę hehe.
No i tak chowając kamizelki do szafy przypomniałam sobie,że przy okazji odwiedzin znajomych podostawałam mnóstwo rzeczy na ok 9-12 miesięcy- moim ulubionym prezentem jest komplet sukienuś od dziadków- z mini torebeczkami :D no i bluzeczki Mini Mouse z opaskami :D aj jest tego jest i obiecuje foto relację w przyszłości :D
środa, 22 stycznia 2014
Akcja: pomagamy Oliwce :)
Moi kochani teraz troche z innej beczki lecz wieccie,ze nie czesto robie takie rzeczy. Z natury jestem nieufna do takowych akcji, zwłaszcza po ostatnich doniesieniach o tym, ze ktoś sie podszywał pod chorego chłopca. Ta strona jest sprawdzona wiec dołączam sie do apelu:
Kochani mała Oliwka potrzebuje pomocy aby żyć. Niestety tutaj pomoc jest czysto finansowa. Polska służba zdrowia nie jest w stanie pomoc a nie dołoży sie do leczenia za granicą. Kochani Kazda złotówka ma znaczenie wiec nie wstydźmy- 5 złotych tez pieniądz!
wtorek, 21 stycznia 2014
Bolesne wspomnienia.
No i mnie także wzięło na wspominki- niestety nie te najlepsze.....
Dzisiaj jest 21 stycznia- dzien babci. Dzien jakze radosny ale i smutny. Radosny, gdyż jest to pierwszy dzien babci dla mojej mamy :) dumna babcia w przeciągu roku otrzymała troje wnucząt - moje dwie i mojego brata syn. Jutro dzien dziadka no i moj tato bedzie chodził dumny jak paw- jego pierwszy w życiu dzien dziadka :)
Ale jest tez smutna strona tego swieta....mój pierwszy dzien babci bez mojej babci, która odeszła w sierpniu zeszłego roku nie doczekując narodzin swoich prawnuków. Niby taka kolej rzeczy- ludzie sie rodzą i umierają, ale czemu to tak boli...
Na tym nie koniec. Wczoraj minął rok od założenia mojego pierwszego bloga na łamach którego walczyłam z poronieniami,latami bezowocnych starań i w sumie samą sobą. Tak patrząc na to wszytko z perspektywy czasu to moje przejścia nie były wcale takie strasznie jak mi sie wydawało. Czemu teraz tak pisze? Po pierwsze- refleksje po oststniej tragedii we Włocławku, gdzie kobieta straciła bliznaki w 8 miesiącu, bo zekomo nie było komu zrobic usg przed planowaną cesarką, Niestety teraz sie okazuje, ze byli obecni lekarze mogący zrobic usg i ze dzieci były zdolne do życia poza łonem matki- to czemu doszło do takiej tragedi? Czemu przez kogoś lenistwo- bo jak dla mnie inne wytłumaczenie nie wchodzi w grę- czemu przez kogoś lenistwo doszło do takiej tragedi? Obecnie nie jestem sobie w stanie wyobrazic co czuje ta matka i jej rodzina.....No niby straciłam dwie ciąże, ale moje straty były na znacznie wcześniejszym etapie. Wiec tak porównując moje straty do tego,co przechodzi ta kobieta i jej rodzina, do tego co przeszła moja blogowa znajoma która straciła synka w 34 tygodniu, do tego co przeszła inna forumowa znajoma, która straciła synka w 40 tyg- w obliczu takich tragedi to aż mi wstyd,ze ja tak przeżywałam i ubolewalam nad sobą.....
No ale cieszmy sie tym,iż jutro jest kolejny dzien podczas którego setki kobiet przekażą światu cudowne nowiny poczęcia :) i tym pozytywnym nastawieniem żegnam sie i mówie dobranoc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)


.jpg)




